Piękny jest nasz kraj z lotu ptaka

Piękny jest nasz kraj z lotu ptaka… Pięć lat prospekcji lotniczej na Śląsku

Mirosław Furmanek – Piotr Wroniecki – Krzysztof Wieczorek

Ścieżka nalotu wykonanego w 2017 r. (kolor niebieski), na tle śladów z przelotów wykonanych w latach 2012-2016 (wyk. P. Wroniecki)

Chociaż historia archeologii lotniczej jest dużo dłuższa to dosadne stwierdzenie jednego z bohaterów filmu „Wniebowzięci”, że „człowiek musi sobie od czasu do czasu polatać” powinno być mottem w codziennej praktyce archeologów. Każdorazowe podjęcie mniej lub bardziej regularnej formy prospekcji lotniczej przynosi ogromny, zarówno ilościowy, jak i jakościowy przyrost informacji o archeologicznych świadectwach dawnej działalności człowieka.

Podobnie jest w przypadku realizowanych na Śląsku projektów badawczych dotyczących społeczności z młodszej epoki kamienia i wczesnej epoki brązu. Od pięciu lat regularna prospekcja lotnicza jest ich ważnym elementem, a dokonywane dzięki niej odkrycia zdumiewają nawet najbardziej doświadczonych badaczy. W tym czasie wykonano z powietrza dokumentację fotograficzną kilkuset stanowisk archeologicznych. Część z nich była znana wcześniej, ale w większości przypadków były tylko owalem wyrysowanym na mapie, który dokumentował rozrzut zabytków na powierzchni pola. Fotografie wykonane z samolotu pozwoliły na rozpoznanie wcześniej nieznanych szczegółów ich rozplanowania, w tym m.in. występowania obiektów gospodarczych, domów, rowów, grobów. Do tego dochodzi również pokaźna liczba w żaden sposób wcześniej nie odkrytych stanowisk.

Chociaż cel prospekcji był czysto poznawczy, to ma on również niepodważalne znaczenie dokumentacyjne. Wartość wykonanych fotografii lotniczych dla ochrony dziedzictwa kulturowego jest ogromna. Wszyscy jesteśmy świadkami bardzo szybko następującej destrukcji dziedzictwa archeologicznego w wyniku postępów nowoczesnego rolnictwa, rozwoju infrastruktury czy przemysłu. Nie jeden raz z powietrza dokumentowaliśmy „nadgryzanie” pozostałości osiedli czy cmentarzysk przez spychacze i koparki. O ile powszechne jest społeczne zrozumienie dla ochrony środowiska, ekologii czy odnawialnych źródeł energii to nie znamy przypadków przypinania się łańcuchami do spychaczy niwelujących grodzisko średniowieczne… Szczególnie wymowne są tu fotografie wznoszenia fundamentów wiatraków na ciemnych plamach obiektów archeologicznych. Bolesna jest również świadomość, że niechybnie podobny los czeka również pozostałości konstrukcji wznoszonych przez naszych poprzedników żyjących wiele tysięcy lat temu, których celem była potrzeba budowania więzi społecznych i tożsamości opierających się na dziedzictwie przodków…

Oprócz samych stanowisk archeologicznych zdjęcia lotnicze dokumentują także ich szerszy kontekst, dotyczący zarówno wzajemnych relacji pomiędzy różnymi śladami działalności człowieka, jak również elementami środowiska przyrodniczego. Stąd ich istotna rola w badaniach krajobrazu kulturowego, zarówno tego widocznego dzisiaj na powierzchni, jak również pogrzebanego pod współczesnym humusem. Ale fotografie to również źródło niejednokrotnie urokliwych „landszaftów” lub tapet na ekrany komputerów.

W ramach przyjętej strategii badawczej zdjęcia lotnicze nierzadko są początkiem dalszych działań. W przypadku wybranych obiektów podejmowane są badania nieinwazyjne związane z wykorzystaniem szerokiego wachlarza metod geofizycznych, a na dalszym etapie ograniczone przestrzennie badania wykopaliskowe prowadzone przez interdyscyplinarny zespół gromadzący archeologów różnych specjalności oraz przedstawicieli nauk przyrodniczych.

Neolityczny rondel z okolic Oławy z systemem podwójnych rowów, czterem wejściami oraz potrójną palisadą (fot. P. Wroniecki, oprac. M. Furmanek)

Do najciekawszych i unikatowych obiektów należy odkryty w tym roku w okolicach Oławy, doskonały w swej formie, „rondel”, który można ogólnie datować na lata ok. 4900-4600 BC. Tworzy go system podwójnych rowów, przeciętych kleszczowymi rowami, tworzącymi w ten sposób cztery, regularnie rozmieszczone przejścia prowadzące do jego wnętrza. Centrum obiektu skrywała potrójna palisada zlokalizowana po wewnętrznej stronie rowów. Widoczne tu na zdjęciu lotniczym tzw. wyróżniki roślinne mogą się kojarzyć z często goszczącymi w mediach informacjami o kręgach w zbożu. Nie są one jednak dziełem kosmitów, albo istot nadprzyrodzonych. Jest to pozostałość monumentalnej konstrukcji drewniano-ziemnej wznoszonej z mozołem przy użyciu prostych narzędzi przez nie znającą metalu społeczność z młodszej epoki kamienia. To trzeci tego rodzaju obiekt na Śląsku i piąty w Polsce. Jego forma ma swoje odpowiedniki wśród podobnych konstrukcji zlokalizowanych głównie w Czechach, Bawarii i na Morawach a zaliczanych do typu Lochenice-Unternberg. Wyjątkowość formy i zakładana konieczność organizacyjnego wysiłku koniecznego do ich wznoszenia, wynikającego z ich monumentalności stały się podłożem wielu hipotez próbujących tłumaczyć ich funkcję. Do historii przeszły próby ich traktowania jako obiektów o charakterze obronnym. Obecnie zwraca się uwagę na to, że ich funkcja była złożona, ale związana przede wszystkim ze sferą obrzędową oraz społeczną. Będąc miejscem gdzie za zasłoną palisad odbywały się zróżnicowane obrzędy i rytuały, podczas których mogło również dochodzić do wymiany idei, przedmiotów i ludzi. To specjalne miejsce w ówczesnym krajobrazie przyczyniało się do wzmacniania tożsamości i integracji grupowej, przekazywania wartości i wzorców zachowań oraz utrwalania pamięci społecznej. Według niektórych archeologów i astronomów ich budowa oraz orientacja w stosunku do zróżnicowanych zdarzeń rozgrywających się w ciągu roku na niebie wymagała znacznej wiedzy matematycznej i astronomicznej interpretując je jako swoiste miejsca obserwacji nieba, głównie w celu wyznaczanie czasu odpowiednich wydarzeń istotnych dla tych społeczności. Inna koncepcja upatruje w nich miejsc odbywania bliżej nieokreślonych gier, których funkcja miała znaczenie dalekie od współczesnych rozgrywek ligowych, a również miała szeroko pojęty aspekt społeczno-symboliczno-obrzędowy.

Domniemany grobowiec bezkomorowy społeczności kultury pucharów lejkowatych z otaczającymi go jamami grobowymi z okolic Bogunowa (fot. P. Wroniecki)

Idea wznoszenia tego rodzaju monumentalnych, kolistych założeń na Śląsku nie jest ograniczona wyłącznie do 1. połowy 5 tysiąclecia przed Chrystusem. Te późniejsze obiekty przeważnie nie mają systemu wewnętrznych palisad, choć można sądzić, że na ogół ich funkcja była podobna do wcześniejszych rondeli. Podczas realizacji projektu udało się zlokalizować kilka innych podobnych obiektów z późniejszych okresów. Do nich można zaliczyć okrągłą strukturę zlokalizowaną w Przyłęgowie (pow. świdnicki). Potwierdziły ją zarówno badania geomagnetyczne, jak również badania sondażowe dzięki, którym można ją wiązać ze starszą epoką brązu, najprawdopodobniej społecznościami kultury mogiłowej lub późnej fazy kultury unietyckiej. Nieco straszy jest analogiczny obiekt związany ze społecznościami kultury unietyckiej zlokalizowany w Radłowicach. Tutaj zresztą zdjęcia lotnicze ujawniły obecność wyjątkowego, skomplikowanego i ogromnego systemu rowów związanych najprawdopodobniej z działalnością społeczności z wczesnej epoki brązu.

Kwadratowe obiekty rowkowe z epoki żelaza (?) z okolic Gniechowic (fot. P. Wroniecki)

Oprócz okrągłych założeń z rowami odkryto cały szereg obiektów o często nieregularnych kształtach, z których część może być wiązana z działalnością społeczności rolniczych neolitu i wczesnej epoki brązu, ale też i zapewne późniejszych ugrupowań.

Domniemane założenie o charakterze wiejskim z okolic Brzezimierza (fot. P. Wronieki)

W przeciwieństwie do innych regionów, np. Małopolski czy Lubelszczyzny, krajobraz śląskich pól pozbawiony jest tak charakterystycznych elementów jak kurhany. Ostatni z nich, potężny grobowiec z wczesnej epoki brązu w Szczepankowicach, zniknął z powierzchni ziemi na początku lat 60. XX wieku. Jedynym ich śladem zachowanym do dzisiaj mogą być obserwowane z powietrza dookolne rowki, otaczające pierwotnie nasyp grobowca oraz znajdujące się w ich wnętrzu jamy grobowe.

Nieokreślone założenie z okolic Ludowa Śląskiego (fot. P. Wroniecki)

Susza i deficyt wody tak odczuwalny w ostatnich latach był zbawienny dla wyników wykonywanej prospekcji. Dzięki temu wyróżniki będące podstawą identyfikacji obiektów archeologicznych ujawniały się często i dotyczyły różnych ich typów. Dotyczyło to chociażby tak przeważnie niewielkich obiektów jak jamy konstrukcyjne, dzięki czemu można było zarejestrować obecność domów słupowych związanych ze społecznościami neolitycznymi i z epoki brązu.

O ile w tradycyjnych badaniach archeologicznych archeolog wybiera stanowisko, które staje się celem jego działań, to w przypadku wykonywania nalotów bardzo często stanowisko „wybiera” badacza, przynajmniej tak twierdzi Piotr Wroniecki.

To bardzo częsta sytuacja. Również podczas realizacji naszego projektu nastawionego na rejestrację stanowisk z neolitu i epoki brązu duża część odkrytych i zarejestrowanych obiektów pochodzi z późniejszych okresów. Duża część z nich to stanowiska unikatowe bądź dotąd nie identyfikowane lub uznane za  nie występujące w Polsce. Dotyczy to np. prostokątnych obiektów rowkowatych, które mogą być datowane na późną epokę brązu i epokę żelaza. Mogły one spełniać funkcję obrzędowe, w tym związane z obrzędowością pogrzebową, chociaż nie można również wykluczyć, że są reliktami farm z tego czasu. W kilku przypadkach w bardzo widowiskowy sposób, formie wyróżników roślinnych ujawniły się grodziska średniowieczne. Niestety najczęściej dotyczy to tych z nich, które są już w znaczny sposób zniszczone, a często nawet monumentalne dzieła obronne są prawie całkowicie zniwelowane (np. Gniechowice, Stary Zamek, Chrzelice).

Bardzo interesujące są relikty zaginionych średniowiecznych wsi zlokalizowane w rejonie Brzezimierza. Ukazały się one w formie systemów rowów, będących zapewne ich granicami, jak również stanowiących ich wewnętrzne podziały. W obrębie wsi można zidentyfikować konstrukcje, które mogą być miejscami po dworach na kopcach. Interpretacja tych stanowisk wymaga dalszych badań, ale nasuwają się skojarzenia z podobnymi obiektami znanymi np. z Flandrii, a ich pojawienie się można najprawdopodobniej ze średniowiecznym osadnictwem flamandzkim na Śląsku.

Dotychczasowe wyniki każą się zgodzić również z innym stwierdzeniem z „Wniebowziętych: „Panie trzeba tam być i zobaczyć. Potęga! Potęga! No mówię Panu! Piękny jest nasz kraj z lotu ptaka!”

Prospekcja lotnicza na Dolnym i Górnym Śląsku wykonywana była w ramach projektu badawczego Narodowego Centrum Nauki, w ramach konkursu Sonata-Bis pt. „Zmiana kulturowa w neolicie i wczesnej epoce brązu na Śląsku. Interdyscyplinarny dialog w dobie nowych metod” (DEC-2013/10/E/HS3/00141).

Nieokreślone założenie z okolic Głownina (fot. P. Wroniecki)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *